Aktualności

Historia postępu w żywieniu koni

28 grudnia 2018 · Kategoria: Porady żywieniowe, ·

Historia podej­ścia do żywie­nia koni jest rów­nie dłu­ga jak histo­ria postę­pu hodow­la­ne­go. Przejście od tra­dy­cyj­ne­go pastwi­ska w okre­sie wiosenno‐letnim oraz owsa i sia­na w okre­sie zimo­wym do zaawan­so­wa­nych pro­gra­mów żywie­nio­wych zwią­za­nych ze spor­tem, wyso­kim wyczy­nem, roz­ro­dem czy pro­ble­ma­mi zdro­wot­ny­mi (np. scho­rze­nia­mi o pod­ło­żu meta­bo­licz­nym) wyma­ga­ło tysię­cy godzin obser­wa­cji, doświad­czeń, badań i testów. W kil­ku kolej­nych para­gra­fach spró­bu­je­my opi­sać wyda­rze­nia prze­ło­mo­we, któ­re dopro­wa­dzi­ły do tego, iż współ­cze­sne żywie­nie koni to skom­pli­ko­wa­na nauka, a umie­jęt­na for­mu­la­cja paszy czy suple­men­tu, wyko­rzy­stu­ją­ca naj­now­szą wie­dzę w swo­jej dzie­dzi­nie, nie jest umie­jęt­no­ścią ani powszech­ną ani pro­stą.

Jeszcze sto lat temu nauka o żywie­niu koni nie była powszech­nie prak­ty­ko­wa­na, nie była też dzie­dzi­ną sta­no­wią­cą obszar zaawan­so­wa­nych badań ani doświad­czeń. Nikt w zasa­dzie nie dbał o to czym konie są kar­mio­ne, rzad­ko kie­dy doko­ny­wa­no też oce­ny war­to­ści pokar­mo­wej tych pasz. W cią­gu ostat­nich lat nastą­pił jed­nak ogrom­ny wzrost zain­te­re­so­wa­nia tym obsza­rem, powo­du­jąc istot­ne zmia­ny prak­tyk żywie­nio­wych i roz­wój takich dzie­dzin jak paszo­znaw­stwo czy suple­men­ta­cja koni.

Początek okre­su dyna­micz­ne­go roz­kwi­tu przed­mio­to­we­go zain­te­re­so­wa­nia to lata powo­jen­ne, kie­dy ilość badań w zakre­sie żywie­nia zwie­rząt domo­wych i zwie­rząt hodow­la­nych znacz­nie wzro­sła. Koń prze­stał być głów­nie zwie­rzę­ciem pocią­go­wym, sta­jąc się powszech­nym zwie­rzę­ciem rekre­acyj­nym i wyko­rzy­sty­wa­nym do upra­wia­nia spor­tów. Ogromny wzrost licz­by i popu­lar­no­ści dys­cy­plin jeź­dziec­kich, naj­pierw na uni­wer­sy­te­tach i uczel­niach na całym świe­cie, póź­niej coraz bar­dziej dostęp­nych dla prze­cięt­ne­go oby­wa­te­la, spo­wo­do­wał istot­ny wzrost zain­te­re­so­wa­nia kwe­stia­mi żywie­nia, a co za tym idzie – wzrost ilo­ści badań i publi­ka­cji.

Z per­spek­ty­wy żywie­nio­wej, któ­ra sta­no­wi pod­sta­wę nasze­go cyklu, kon­cen­tru­je­my się na spo­so­bach żywie­nia. To, jak konie odży­wia­ły się na począt­ku ubie­głe­go stu­le­cia, zale­ża­ło oczy­wi­ście w pew­nym stop­niu od tego, gdzie miesz­ka­li­śmy i jakie pasze były na naszym ryn­ku dostęp­ne, dodaj­my zresz­tą – lokal­nym ryn­ku. Za dobrej jako­ści paszę uzna­wa­no lucer­nę, owies, kuku­ry­dzę, jęcz­mień i sie­mię lnia­ne. Składniki tego zesta­wie­nia nie są nam ani obce, ani egzo­tycz­ne. W Anglii, kra­ju o olbrzy­mim dorob­ku hodow­la­nym, pod­sta­wo­wa die­ta ówcze­snych pra­cu­ją­cych koni skła­da­ła się z sia­na i owsa, uzu­peł­nio­nych lub zastą­pio­nych czę­ścio­wo sło­mą, kuku­ry­dzą, faso­lą lub suszo­ny­mi ziar­na­mi. W USA, cho­ciaż owies był bar­dzo popu­lar­ną i czę­sto pre­fe­ro­wa­ną paszą, sto­so­wa­no wię­cej kuku­ry­dzy. Praktyki te rów­nież nie są nam obce – obec­nie ziar­na­mi zbóż naj­czę­ściej poda­wa­ny­mi koniom są nadal owies i kuku­ry­dza. Dodatki spe­cja­li­stycz­ne tam­te­go okre­su, któ­re były­by uzna­ne za nie­ty­po­we we współ­cze­snym pod­ręcz­ni­ku żywie­nia koni to nato­miast na pew­no faso­la indyj­ska i gro­szek. Ewentualny – dopusz­cza­ny wów­czas – kil­ku­pro­cen­to­wy doda­tek mącz­ki ryb­nej (w taniej paszy lub pre­pa­ra­cie mle­ko­za­stęp­czym) wykra­cza jed­nak cał­ko­wi­cie poza akcep­to­wa­ny dzi­siaj stan­dard.

Chociaż pod­sta­wo­we rodza­je ziar­na zbóż poda­wa­ne­go koniom pozo­sta­ły iden­tycz­ne, istot­nie róż­ni się ich przy­go­to­wa­nie i zada­wa­nie. Dostrzeżono, iż kru­sze­nie, mocze­nie, goto­wa­nie lub paro­wa­nie nie­któ­rych zia­ren, w szcze­gól­no­ści kuku­ry­dzy i jęcz­mie­nia, przy­czy­nia się do popra­wy ich straw­no­ści. Dodatkowe pra­ce nie­miec­kie z ostat­nie­go dzie­się­cio­le­cia XX wie­ku (Meyer, Kienzle i inni, 1993 i 1995) pozwo­li­ły na uzy­ska­nie jesz­cze lep­szej straw­no­ści pasz – tak­że poprzez wyko­rzy­sta­nie w pro­ce­sie ich przy­go­to­wa­nia obrób­ki enzy­ma­tycz­nej. Obecnie wie­le mie­sza­nek paszo­wych poda­wa­nych koniom zawie­ra wstęp­nie obro­bio­ne tech­no­lo­gicz­nie, mikro­ni­zo­wa­ne lub eks­tru­do­wa­ne ziar­na zbóż. Wszystkie te czyn­no­ści reali­zo­wa­ne są w celu popra­wy dostęp­no­ści skro­bi i jej lep­sze­go wyko­rzy­sta­nia przez orga­nizm konia. Dodatkowo pro­ce­sy te wyko­rzy­stu­je się tak­że w celu pod­nie­sie­nia walo­rów este­tycz­nych paszy, cho­ciaż aku­rat pasza w for­mie musli czy płat­ków może mieć istot­ne zna­cze­nie dla koni mają­cych pro­blem z żuciem lub zbyt łap­czy­wie poły­ka­ją­cych pokarm.

Jedną z głów­nych róż­nic jaką moż­na zauwa­żyć mię­dzy zesta­wem mate­ria­łów paszo­wych uwa­ża­nych za odpo­wied­nie dla koni w porów­ny­wa­nych okre­sach jest włą­cze­nie do die­ty wie­lu koni, zwłasz­cza koni wyści­go­wych, dodat­ko­wych źró­deł tłusz­czu. Zwiększone zain­te­re­so­wa­nie suple­men­ta­cją tłusz­czem roz­wi­nę­ło się w wyni­ku prac pod­ję­tych w poło­wie lat 70‐tych, po odno­to­wa­niu, iż konie kar­mio­ne dodat­ka­mi z ole­jem kuku­ry­dzia­nym mają wyż­sze stę­że­nia glu­ko­zy we krwi po zakoń­cze­niu dłu­gich dystan­sów. Choć dziś oczy­wi­ste wyda­je się, że konie mogą tra­wić i wyko­rzy­sty­wać róż­ne rodza­je tłusz­czu roślin­ne­go (Potter ‚1992), był to nie­wąt­pli­wie prze­łom. Rozpoczęły się sze­ro­ko zakro­jo­ne bada­nia na temat meta­bo­li­zmu lipi­dów u koni, któ­rych pod­sta­wo­wym celem było okre­śle­nie skut­ków die­ty wyso­ko­tłusz­czo­wej dla sze­re­gu para­me­trów fizjo­lo­gicz­nych i meta­bo­licz­nych. Dziś nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że uzu­peł­nia­ją­ca daw­ka tłusz­czu ma waż­ną rolę do ode­gra­nia w żywie­niu koni. Przeprowadzone pra­ce pozwo­li­ły na sto­so­wa­ne dzi­siaj ste­ro­wa­nie tem­pem tra­wie­nia i meta­bo­li­zmu konia.

Podobną zmia­ną, któ­ra nastą­pi­ła na prze­strze­ni stu­le­cia, jest powszech­ność sto­so­wa­nia obec­nie pasz han­dlo­wych oraz ich wyso­ka jakość. Na począt­ku ubie­głe­go wie­ku nie­licz­ne pro­du­ko­wa­ne pasze dostęp­ne w han­dlu były dro­gie i zawie­ra­ły skład­ni­ki niskiej jako­ści, takie jak mie­lo­ne łody­gi kuku­ry­dzy i tro­ci­ny, sło­mę zbo­żo­wą, owies, poła­ma­ną kuku­ry­dzę czy faso­lę. Rozwój nauki o żywie­niu, zwięk­szo­na kon­ku­ren­cja oraz prze­pi­sy regu­la­cyj­ne na prze­strze­ni stu lat histo­rii roz­wo­ju nowej bran­ży zaowo­co­wa­ły powsta­niem i roz­wo­jem olbrzy­miej gałę­zi prze­my­słu, jaką w chwi­li obec­nej pozo­sta­je prze­mysł paszo­wy dla koni.

Podobnie było z pro­duk­ta­mi suple­men­ta­cyj­ny­mi. Brak wie­dzy na temat pier­wiast­ków śla­do­wych i makro­ele­men­tów skie­ro­wał począt­ko­wo roz­wój prze­my­słu suple­men­ta­cyj­ne­go w stro­nę wita­min. Podjęte na prze­strze­ni dzie­się­cio­le­ci bada­nia dopro­wa­dzi­ły do wie­dzy współ­cze­snej. Pochodną tych badań jest dzi­siej­sza wie­dza na temat hiper­to­nicz­no­ści potu koń­skie­go i zależ­no­ści jego wytwa­rza­nia od wie­lu czyn­ni­ków, w tym kon­dy­cji konia, warun­ków śro­do­wi­sko­wych oraz szyb­ko­ści i cza­su trwa­nia wysił­ku. To dzię­ki nim potra­fi­my dzi­siaj okre­ślać zmie­nia­ją­cą się ilość wytwa­rza­ne­go potu i podej­mo­wać decy­zję o koniecz­no­ści uzu­peł­nie­nia pier­wiast­ków śla­do­wych i mine­ra­łów, a przede wszyst­kim sodu i soli mine­ral­nych. Potrzeba dodat­ko­wej suple­men­ta­cji w przy­pad­ku koni spor­to­wych okre­ślo­na zosta­ła tak napraw­dę dopie­ro w latach dzie­więć­dzie­sią­tych, zaczę­to też otwar­cie mówić o koniecz­no­ści uzu­peł­nie­nia jonów i o elek­tro­li­tach.

Choć w postę­pie badaw­czym dosyć szyb­ko uzna­no rolę okre­ślo­nych pier­wiast­ków, nie doce­nio­no zna­cze­nia nie­któ­rych wita­min, makro­ele­men­tów i pier­wiast­ków śla­do­wych. W latach trzy­dzie­stych pozna­no dopie­ro zna­cze­nie wap­nia, sodu, pota­su, magne­zu, żela­za, fos­fo­ru, chlo­ru, siar­ki i jodu (tzw. „bytów che­micz­nych” lub „czyn­ni­ków żyw­no­ścio­wych”), a tak­że uzna­no, że inne pier­wiast­ki śla­do­we są praw­do­po­dob­nie rów­nież waż­ne, ale nie­wie­le wia­do­mo na temat ich funk­cji (Linton, 1927). Witamina B‐12 nie zosta­ła ziden­ty­fi­ko­wa­na aż do 1940 roku (Hintz 1985), selen nato­miast nie był uzna­ny za nie­zbęd­ny skład­nik odżyw­czy aż do lat pięć­dzie­sią­tych.

Badania nad żywie­niem koni są dzi­siaj pręż­nie roz­wi­ja­ją­cą się dzie­dzi­ną nauki. Do dal­szych pogłę­bio­nych ana­liz nadal pozo­sta­je na przy­kład kwe­stia błon­ni­ka, co do jego defi­ni­cji, nie­zbęd­nej zawar­to­ści i war­to­ści odżyw­czej nadal wystę­pu­je znacz­ne nie­do­pa­so­wa­nie stan­dar­dów mię­dzy­na­ro­do­wych. Badania węglo­wo­da­nów kon­cen­tru­ją się na tym, gdzie i w jakim stop­niu nastę­pu­je degra­da­cja włók­na i jakie pro­duk­ty koń­co­we tych prze­mian są wytwa­rza­ne. Poszukuje się infor­ma­cji o war­to­ści odżyw­czej błon­ni­ka dla koni w róż­nych warun­kach byto­wych i wysił­ko­wych, ale nasza wie­dza w tym zakre­sie jest nadal nie­peł­na. W chwi­li obec­nej dekla­ra­cja suro­we­go włók­na jest nadal wymo­giem praw­nym dla pasz dla koni, cho­ciaż meto­da jego okre­śla­nia nadal pozo­sta­je moc­no nie­pre­cy­zyj­na.

Podobny brak stan­dar­du obo­wią­zu­je na pozio­mie defi­nio­wa­nia zawar­to­ści ener­ge­tycz­nej pasz. Wyrażamy ją w dżu­lach, kalo­riach i HCU / UFC (jed­nost­ka paszy dla koni / l’unite foura­gi­re che­val), ale nie ma stan­dar­du, któ­ry okre­ślał­by, czy powin­na to być ener­gia meta­bo­li­zo­wa­na, ener­gia straw­na, ener­gia net­to czy cał­ko­wi­ta ener­gia straw­na skład­ni­ków odżyw­czych. Wskazać też nale­ży, iż wraz ze wzro­stem wie­dzy na temat roli błon­ni­ka poja­wi­ło się prze­ko­na­nie, że sys­tem oce­nia­nia pasz dla koni ma ten­den­cję do prze­ce­nia­nia poten­cja­łu ener­ge­tycz­ne­go paszy o wyso­kiej zawar­to­ści błon­ni­ka.

Chociaż wie­dza i zro­zu­mie­nie pro­ce­sów meta­bo­licz­nych i pra­wi­dło­wo­ści doty­czą­cych żywie­nia koni z roku na rok są coraz więk­sze, nadal pozo­sta­je przed nami spo­ro wyzwań. W szcze­gól­no­ści dopra­co­wa­nia wyma­ga zro­zu­mie­nie poten­cjal­nie róż­nią­cych się potrzeb żywie­nio­wych konia użyt­ko­wa­ne­go w róż­nych dys­cy­pli­nach. Oczekuje się, że wyni­ki prac nad degra­da­cją włók­na pokar­mo­we­go, wraz z lep­szym zro­zu­mie­niem wpły­wu rodza­ju paszy i cza­su kar­mie­nia na straw­ność w róż­nych seg­men­tach prze­wo­du pokar­mo­we­go, a tak­że wie­dza na temat tego, w jaki spo­sób pro­duk­ty koń­co­we tych prze­mian są meta­bo­li­zo­wa­ne w róż­nych warun­kach, pozwo­lą nam na dal­szą mody­fi­ka­cję die­ty naszych koni. Wszystko po to, aby przy jed­no­cze­snym zmi­ni­ma­li­zo­wa­niu ryzy­ka bra­ku rów­no­wa­gi skład­ni­ków odżyw­czych, zmak­sy­ma­li­zo­wać ich wydaj­ność oraz zop­ty­ma­li­zo­wać ich kosz­ty.

Artykuł na pod­sta­wie:
„Developments in Equine Nutrition:
Comparing the Beginning and End of This Century”,
Patricia A. Harris, The Journal of Nutrition.

Tekst: Anna Pięta

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM – SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

Zapraszamy do zapi­sa­nia się na spe­cjal­ną listę NewsletteraPoradami żywie­nio­wy­mi!

WSZYSTKIE PORADY ZNAJDZIESZ TU!

 

Equine NutriPlan

Hodowca i Jeździec