Aktualności

Płody rolne w żywieniu koni – część II

12 kwietnia 2019 · Kategoria: Porady żywieniowe, ·

Dzisiaj chce­my dokoń­czyć temat wyko­rzy­sta­nia nie­któ­rych z upra­wia­nych zbóż i roślin w żywie­niu koni oraz zwró­cić uwa­gę na ewen­tu­al­ne zagro­że­nia zwią­za­ne z ich sto­so­wa­niem. O zbo­żach pisa­li­śmy w ostat­ni pią­tek, dzi­siaj o pozo­sta­łych rośli­nach, gdyż tak jak wspo­mi­na­li­śmy, dys­ku­sje, któ­re wywią­za­ły się na prze­pro­wa­dza­nych przez nas szko­le­niach, sta­wia­ły otwar­te pyta­nia o moż­li­wość wyko­rzy­sta­nia kon­kret­nych pło­dów rol­nych w żywie­niu koni.

Rośliny oko­po­we, takie jak bura­ki pastew­ne czy mar­chew, mogą sta­no­wić doda­tek do die­ty, szcze­gól­nie w okre­sie ich peł­nej doj­rza­ło­ści i zbio­rów. Pamiętać oczy­wi­ście nale­ży o ich odpo­wied­nim prze­cho­wy­wa­niu i oczysz­cze­niu. Na szcze­gól­ną uwa­gę zasłu­gu­je tu mar­chew, któ­rej war­tość pokar­mo­wa wpraw­dzie jest nie­wiel­ka, zawie­ra jed­nak cen­ną pro­wi­ta­mi­nę A (beta-karoten) oraz wita­mi­nę C. Pamiętać jed­nak nale­ży, iż zawie­ra rów­nież łatwo przy­swa­jal­ne cukry i jej ewen­tu­al­ne przedaw­ko­wa­nie obja­wić się może osła­bie­niem czy wręcz być przy­czy­ną kol­ki. Z kolei bura­ki zawie­ra­ją jesz­cze wyż­szą zawar­tość cukrów (do ponad 70% suchej masy w bura­kach cukro­wych, nie­co mniej­sza w pastew­nych), któ­re wpraw­dzie łatwo się przy­swa­ja­ją i są szyb­ko wyko­rzy­sty­wa­ne, jed­nak dostar­czo­ne orga­ni­zmo­wi w zbyt dużej daw­ce (spo­wo­do­wa­nej nad­mia­rem bura­ka w die­cie) nio­są ze sobą ryzy­ko mię­śnio­chwa­tu lub roz­wol­nie­nia. Dodatkowo bura­ki cechu­je nie­wiel­ka zawar­tość biał­ka i związ­ków mine­ral­nych. W związ­ku z powyż­szym nie są one przy­dat­ne w żywie­niu koni hodow­la­nych ani spor­to­wych. Mogą sta­no­wić jedy­nie uroz­ma­ice­nie die­ty (burak pastew­ny) i to w nie­wiel­kiej ilo­ści. Nieco inną for­mą bura­ka są nato­miast wyso­ko­ener­ge­tycz­ne wysłod­ki bura­cza­ne, zawie­ra­ją­ce błon­nik i wapń (wię­cej niż owies), choć nale­ży pamię­tać, że pozba­wio­ne są z kolei innych cen­nych skład­ni­ków pokar­mo­wych, co spra­wia, że sto­su­jąc je w die­cie naszych koni musi­my zadbać o uzu­peł­nie­nie skar­mia­nych dawek kom­po­nen­ta­mi boga­ty­mi w pro­te­iny, tłuszcz i wita­mi­ny.

Żywienie owo­ca­mi, choć chęt­nie pobie­ra­ny­mi przez konie, ma swo­je kate­go­rycz­ne obostrze­nia. Nie nale­ży ich skar­miać z paszą tre­ści­wą, trak­tu­jąc raczej jako doda­tek, sma­ko­łyk lub nagro­dę za wyko­na­ną pra­cę. Przykładowo – sucha masa jabłek (bo do nich mamy naj­czę­ściej dostęp na obsza­rach wiej­skich) nie zawie­ra prak­tycz­nie skład­ni­ków mine­ral­nych, sta­no­wiąc jedy­nie ewen­tu­al­ne źró­dło dodat­ko­we­go cukru i pek­tyn. Zawartość wita­min w jabł­kach nie jest wyż­sza niż w korze­niach i bul­wach roślin oko­po­wych.

Nasiona roślin strącz­ko­wych (bobik, łubin, wyka) sto­so­wa­ne są przez nie­któ­rych hodow­ców w żywie­niu koni jako doda­tek do paszy tre­ści­wej, pamię­tać jed­nak nale­ży, że biał­ko tych roślin nie ma wyso­kiej war­to­ści bio­lo­gicz­nej, a pro­ces ich tra­wie­nia może być przy­czy­ną zatwar­dzeń i wzdęć, powo­du­jąc w kon­se­kwen­cji kol­ki. Stosujący je hodow­cy uwa­ża­ją jed­nak, że ich nie­wiel­ki doda­tek dzia­ła korzyst­nie na popra­wę kon­dy­cji.

Nasiona roślin ole­istych nato­miast odzna­cza­ją się wyso­ką zawar­to­ścią biał­ka i tłusz­czu oraz sto­sun­ko­wo wyso­ką zawar­to­ścią wita­min z gru­py B. Z tej gru­py surow­ców, jako doda­tek w żywie­niu koni w posta­ci natu­ral­nej, wyko­rzy­stu­je­my prak­tycz­nie wyłącz­nie nasio­na lnu (jako spe­cjal­ny doda­tek paszo­wy). Pozostałe nasio­na roślin ole­istych (głów­nie sło­necz­nik) wyko­rzy­sty­wa­ne są wyłącz­nie po odtłusz­cze­niu, w for­mie maku­chu lub śru­ty poeks­trak­cyj­nej. Len nato­miast jest dodat­kiem die­te­tycz­nym, wyso­ko­biał­ko­wym i wyso­ko­ener­ge­tycz­nym. Zasobny w wita­mi­ny z gru­py B jest jed­no­cze­śnie ubo­gi w skro­bię. Przy zetknię­ciu się z wodą, szcze­gól­nie w cza­sie pod­grze­wa­nia, wydzie­la duże ilo­ści sub­stan­cji ślu­zo­wych, któ­re mają korzyst­ny wpływ na bło­nę ślu­zo­wą prze­wo­du pokar­mo­we­go. Rozgotowane sie­mię lnia­ne sta­no­wi istot­ny skład­nik meszu.

Osobnego aka­pi­tu wyma­ga w tym miej­scu soja, któ­ra ze wzglę­du na jej wyko­rzy­sta­nie, zali­cza­na jest czę­sto do roślin ole­istych. Ziarno soi jest nato­miast boga­te rów­nież w biał­ko (ponad 30%) i śru­ta z niej (po wyeks­tra­ho­wa­niu ole­ju) znaj­du­je sze­ro­kie zasto­so­wa­nie w żywie­niu źre­biąt i mło­dzie­ży. Białko soi jest sto­sun­ko­wo łatwo przy­swa­jal­ne, ma tak­że w swo­im skła­dzie wyso­ki udział ami­no­kwa­sów egzo­gen­nych, któ­rych brak w żywie­niu może dopro­wa­dzić do zabu­rzeń meta­bo­licz­nych. Stosując jed­nak soję pamię­tać nale­ży o tym, że prze­biał­cze­nie obcią­ża nad­mier­nie wątro­bę i ner­ki, a u konia nie pra­cu­ją­ce­go nad­miar biał­ka może dopro­wa­dzić do mię­śnio­chwa­tu lub ochwa­tu.

Uprawa roli nie­rzad­ko idzie w parze z hodow­lą zwie­rząt gospo­dar­skich. Działalność ta pozwa­la czę­sto na wyko­rzy­sta­nie w żywie­niu koni tak­że innych, cza­sa­mi wyso­ce nie­stan­dar­do­wych surow­ców pocho­dze­nia zwie­rzę­ce­go, w zada­wa­niu któ­rych upa­tru­je się naj­czę­ściej źró­deł dodat­ko­we­go biał­ka. O ile kro­wie mle­ko, wyko­rzy­sty­wa­ne w przy­pad­ku bra­ku mat­ki zastęp­czej i pre­pa­ra­tów mle­ko­za­stęp­czych do odkar­mie­nia osie­ro­co­nych źre­biąt, nie budzi żad­nych kon­tro­wer­sji, o tyle poda­wa­nie okre­so­wo ogie­rom kry­ją­cym i źre­ba­kom jaj kurzych nie musi się już spo­tkać z pochwa­łą żywie­niow­ców (orga­nizm konia nie jest przy­sto­so­wa­ny do tra­wie­nia biał­ka zwie­rzę­ce­go). Z trze­ciej stro­ny nie­któ­rzy doświad­cze­ni hodow­cy doda­ją do die­ty ogie­rów żółt­ko jaj­ka kurze­go, ceniąc sobie jego wyso­ką zawar­tość kwa­sów ome­ga i lecy­ty­ny.

Dla hodow­ców, któ­rych dzia­łal­ność jest dodat­ko­wo zwią­za­na bez­po­śred­nio z wytwór­stwem ole­jów roślin­nych, nale­ży dodać, iż sto­so­wa­nie ich w żywie­niu jest źró­dłem łatwo przy­swa­jal­ne­go tłusz­czu, któ­ry sta­no­wi wtór­ne źró­dło ener­gii dla konia. Tłuszcze roślin­ne uła­twia­ją ponad­to trans­port wita­min (roz­pusz­czal­nych w tłusz­czach – A, D, E i K) oraz wpły­wa­ją pozy­tyw­nie na pery­stal­ty­kę ukła­du pokar­mo­we­go. Szczególnego zna­cze­nia nabie­ra tu olej lnia­ny, mają­cy naj­bar­dziej pożą­da­ny sto­su­nek kwa­sów omega‑3 do omega‑6, któ­rych rola w żywie­niu koni jest coraz czę­ściej doce­nia­na, zwłasz­cza z uwa­gi na ich dzia­ła­nie prze­ciw­za­pal­ne.

Z gru­py dodat­ków die­te­tycz­nych mają­cych zasto­so­wa­nie w żywie­niu koni i będą­cych jed­no­cze­śnie sto­sun­ko­wo łatwo dostęp­nych dla hodow­ców – rol­ni­ków (przy czym zastrzec nale­ży, że ta dostęp­ność jest moc­no umow­na, a zio­ła wyma­ga­ją nie­rzad­ko dodat­ko­wej wie­dzy i doświad­cze­nia), lite­ra­tu­ra tema­tu wska­zu­je dodat­ko­wo kil­ka­na­ście skład­ni­ków, wśród któ­rych do naj­bar­dziej inte­re­su­ją­cych i cen­nych zali­czyć nale­ży:

  • jeżów­ka i czo­snek, wzmac­nia­ją­ce układ odpor­no­ścio­wy (dodat­ko­we dzia­ła­nie bak­te­rio­bój­cze)
  • płat­ki z pro­sa (pozy­tyw­ny wpływ na skó­rę i okry­wę wło­so­wą)
  • mie­szan­ki róż­nych ziół wspie­ra­ją­ce lecze­nie gór­nych dróg odde­cho­wych (wykrztu­śne, roz­kur­czo­we i prze­ciw­bó­lo­we, bak­te­rio­bój­cze i prze­ciw­za­pal­ne), choć zale­ca­na jest tu szcze­gól­na ostroż­ność w przy­pad­ku kla­czy źreb­nych (szcze­gól­nie jaskier, pio­łun, jało­wiec, szał­wia, lukre­cja czy wro­tycz)
  • mie­szan­ki róż­nych ziół na pobu­dze­nie ape­ty­tu i tra­wie­nia (mię­ta, kozie­rad­ka, krwaw­nik).

Lista zie­lar­skich zale­ceń doty­czą­cych sto­so­wa­nia róż­ne­go typu napa­rów i nale­wek w powyż­szym zakre­sie jest sto­sun­ko­wo dłu­ga, czy­tel­ni­kom i ich doświad­cze­niu pozo­sta­wia­my ewen­tu­al­ną oce­nę ich sku­tecz­no­ści.

Z pozo­sta­łych roślin – już nie ziół – lite­ra­tu­ra wska­zu­je tak­że liście brzo­zy i liście malin. Tym pierw­szym przy­pi­su­je się sil­ne wła­ści­wo­ści moczo­pęd­ne, dru­gie nato­miast sta­no­wią bar­dzo cen­ne źró­dło wita­mi­ny C. Nam wypa­da w tym miej­scu tyl­ko zazna­czyć poten­cjal­nie szko­dli­we i tru­ją­ce liście i owo­ce dębu.

Jeżeli cho­dzi o łuskę sło­necz­ni­ka, zda­nia hodow­ców są podzie­lo­ne. Niektórzy uwa­ża­ją, że może podraż­niać jeli­ta, więk­szość jed­nak widzi w niej ele­ment wspie­ra­ją­cy tra­wie­nie, sty­mu­lu­ją­cy wydzie­la­nie śli­ny i uzu­peł­nia­ją­cy zawar­tość włók­na w daw­ce. Na pew­no ma niską war­tość ener­ge­tycz­ną i spo­wal­nia pobie­ra­nie pokar­mu, nato­miast cięż­ko jest się jed­no­znacz­nie odnieść do opi­nii mówią­cej o tym, że regu­lu­je w spo­sób bez­po­śred­ni mikro­flo­rę jeli­to­wą.

Z innych dodat­ków do paszy tre­ści­wej nale­ży jesz­cze wska­zać sto­so­wa­ne już od wie­lu lat w żywie­niu koni droż­dże paszo­we, korzyst­nie wpły­wa­ją­ce na zabu­rze­nia tra­wie­nia, wzmac­nia­ją­ce odpor­ność i pobu­dza­ją­ce ape­tyt. Choć poda­wa­ne wyłącz­nie jako doda­tek, sta­no­wią one cie­ka­we uzu­peł­nie­nie pale­ty dostar­cza­nych z poży­wie­niem pro­te­in, wita­min oraz dodat­ków pre­bio­tycz­nych, wspie­ra­ją­cych roz­wój flo­ry bak­te­ryj­nej w jeli­cie.

Pamiętajmy, że z per­spek­ty­wy żywie­nio­wej za zdro­wie i kon­dy­cję konia odpo­wia­da­ją przede wszyst­kim popraw­ne pro­por­cje paszy obję­to­ścio­wej do tre­ści­wej, pra­wi­dło­wo zbi­lan­so­wa­na daw­ka ener­gii, biał­ka, skład­ni­ków mine­ral­nych i wita­min, jakość skar­mia­nych pasz i dodat­ków oraz uni­ka­nie nagłych zmian w żywie­niu. Całość musi być dosto­so­wa­na do kon­dy­cji konia, jego aktu­al­ne­go sta­nu zdro­wia i potrzeb pokar­mo­wych oraz ewen­tu­al­nych upodo­bań czy pre­fe­ren­cji. Zakłócenie powyż­szych pra­wi­deł to praw­do­po­do­bień­stwo poja­wie­nia się licz­nych pro­ble­mów tra­wien­nych. Przykładów nega­tyw­nych kon­se­kwen­cji nie­pra­wi­dło­wo­ści moż­na przy­to­czyć w tym miej­scu wie­le, wspo­mni­my tyl­ko o tym, że zbyt duża ilość ziar­na w daw­ce to nad­mier­na ilość sfer­men­to­wa­nej tre­ści pokar­mo­wej i prze­cią­ża­nie prze­wo­du pokar­mo­we­go nio­są­ce ze sobą ryzy­ko kol­ki czy ochwa­tu, sezo­no­wość dostęp­no­ści nie­któ­rych świe­żych surow­ców to z kolei nie­rów­no­mier­nie roz­ło­żo­na jakość pokar­mu, a nagła zmia­na zada­wa­nych pasz (idą­ca czę­sto w parze z sezo­no­wo­ścią die­ty) pocią­ga za sobą naj­czę­ściej zabu­rze­nia w funk­cjo­no­wa­niu flo­ry jeli­to­wej i rów­nież istot­ne zagro­że­nie kol­ka­mi, ochwa­tem czy bie­gun­ką. Długoterminowe skła­do­wa­nie i maga­zy­no­wa­nie pasz to z kolei ryzy­ko zanie­czysz­cze­nia myko­tok­sy­na­mi i pato­ge­na­mi, utle­nia­nie cen­nych sub­stan­cji odżyw­czych lub poten­cjal­ne uwol­nie­nie tok­syn i tru­cizn (np. przy prze­cho­wy­wa­niu lnu nale­ży mieć na uwa­dze, że w sie­mie­niu zawar­ty jest gli­ko­zyd, któ­ry w śro­do­wi­sku wil­got­nym prze­kształ­ca się w sil­nie tru­ją­cy kwas pru­ski; z kolei przy źle przy­go­to­wa­nej sia­no­ki­szon­ce istot­nie wzra­sta ryzy­ko zatru­cia jadem kieł­ba­sia­nym). Jeśli zatem korzy­sta­my z wła­snych pło­dów rol­nych, rób­my to w spo­sób jak naj­bar­dziej odpo­wie­dzial­ny i prze­my­śla­ny. Pamiętajmy tak­że, że spe­cy­fi­ka i duża wraż­li­wość koń­skie­go ukła­du pokar­mo­we­go naka­zu­je nam szcze­gól­ną ostroż­ność w bez­po­śred­nim kopio­wa­niu zarów­no ste­reo­ty­pów jak i zasły­sza­nych nowo­ści – to, że u jed­ne­go hodow­cy koń kar­mio­ny cały­mi doj­rza­ły­mi dynia­mi wyglą­da jak przy­sło­wio­wy „pączek w maśle” wca­le nie ozna­cza, że u dru­gie­go tego typu kar­mie­nie nie obja­wi się kon­kret­nym roz­re­gu­lo­wa­niem pro­ce­sów tra­wien­nych.

Tekst: Anna Pięta

Zapraszamy do zapi­sa­nia się na spe­cjal­ną listę NewsletteraPoradami żywie­nio­wy­mi!

WSZYSTKIE PORADY ZNAJDZIESZ TU!

Equine NutriPlan - Clinic Formula

Hodowca i Jeździec