Aktualności

Sianokiszonka – wady i zalety

10 sierpnia 2018 · Kategoria: Porady żywieniowe, ·

Sianokiszonka, powszech­na w wie­lu kra­jach (szcze­gól­nie w tra­dy­cji hodow­li anglo­sa­skiej, gdzie poda­je się ją czę­sto wszyst­kim gru­pom wie­ko­wym, głów­nie z uwa­gi na brak moż­li­wo­ści zebra­nia suche­go sia­na), potra­fi nadal wzbu­dzać wie­le kon­tro­wer­sji z uwa­gi na wie­lość zagro­żeń, jakie ze sobą nie­sie. Jej pro­duk­cja wyma­ga naj­wyż­szej sumien­no­ści i dba­ło­ści w prze­strze­ga­niu okre­ślo­nych pro­ce­dur. Wszelkie odstęp­stwa od nich pro­wa­dzą do pogor­sze­nia jej jako­ści, co przy skar­mia­niu szcze­gól­nie wraż­li­wym pod wzglę­dem pokar­mo­wym koniom, może nieść ze sobą bar­dzo groź­ne zdro­wot­ne następ­stwa. Jednym sło­wem nie jest to pasza łatwa w przy­go­to­wa­niu i zawsze bez­piecz­na.

Według opi­nii czę­ści żywie­niow­ców dobrej jako­ści sia­no­ki­szon­ka (odpo­wied­nio przy­go­to­wa­na, prze­cho­wa­na i poda­na) może zastą­pić sia­no, nawet to z pierw­sze­go poko­su. Stosunkowo szyb­ka w przy­go­to­wa­niu, zapew­nia­ją­ca mniej­sze stra­ty czę­ści roślin­nych (jak ma to miej­sce w przy­pad­ku susze­nia zie­lon­ki na sia­no), boga­ta w ener­gię i mine­ra­ły, istot­nie ogra­ni­cza też zapy­le­nie staj­ni i jako pozba­wio­na kurzu czę­sto jest ratun­kiem dla koni na kurz uczu­lo­nych. Jest sto­sun­ko­wo łatwa w prze­cho­wy­wa­niu (zada­szo­na sucha prze­strzeń) i sma­ko­wi­ta, chęt­nie przez konie zja­da­na, a w porów­na­niu z kiszon­ką (z kuku­ry­dzy, rzad­ko sto­so­wa­ną i jesz­cze rza­dziej pole­ca­ną), nie obni­ża nad­mier­nie ph tre­ści prze­wo­du pokar­mo­we­go.

Druga szko­ła o sia­no­ki­szon­ce mówi o niej w spo­sób nie pozo­sta­wia­ją­cy żad­nej wąt­pli­wo­ści jako o przy­czy­nie powsta­wa­nia nie­do­bo­rów pokar­mo­wych, ogól­no­ustro­jo­wym pod­tru­wa­niu poprzez zatru­cie w obrę­bie jelit i nad­mier­nym obcią­ża­niu meta­bo­li­zmu. W ślad za tym – o nega­tyw­nym wpły­wie na flo­rę jeli­to­wą, pro­ble­mach z mię­śnia­mi i wydaj­no­ścią orga­ni­zmu oraz jako o źró­dle powsta­wa­nia aler­gii odde­cho­wych. Chociaż teo­re­tycz­nie pro­ces kisze­nia powi­nien powo­do­wać zmniej­sze­nie ilo­ści cho­ro­bo­twór­czych grzy­bów, więc przez pierw­szą gru­pę żywie­niow­ców sia­no­ki­szon­ka jest pole­ca­na dla koni z aler­gia­mi i cho­ro­ba­mi ukła­du odde­cho­we­go.

Z trze­ciej stro­ny, nie zaj­mu­jąc odręb­ne­go sta­no­wi­ska, wska­zać nale­ży, że przy­go­to­wa­nie sia­no­ki­szon­ki to kon­kret­na odpo­wie­dzial­ność – waż­na jest higie­na pra­cy i cały kata­log drob­nych czyn­no­ści, od odpo­wied­niej wyso­ko­ści koszo­nych traw do szczel­no­ści balo­tu, któ­re będą odpo­wie­dzial­ne za jej jakość i walo­ry pokar­mo­we. Czynnik eko­no­micz­ny czę­sto jed­nak spra­wia, że zaki­sze­niu nie rzad­ko pod­da­wa­ne są rośli­ny prze­więd­nię­te i pod­su­szo­ne, co rów­nież ma wpływ na jej jakość. Wielokrotne folio­wa­nie tak­że nie jest tanie. Ostatecznie też wziąć pod uwa­gę nale­ży zasa­dy doty­czą­ce skar­mia­nia sia­no­ki­szon­ką – do żela­znych reguł nale­ży zali­czyć nie poda­wa­nie jej z balo­tów o uszko­dzo­nej folii ani z balo­tów pora­żo­nych grzy­bem i ple­śnią. Istotne jest tak­że sto­so­wa­nie okre­su przej­ścio­we­go dla wpro­wa­dze­nia sia­no­ki­szon­ki do daw­ki pokar­mo­wej oraz koniecz­ność utrzy­ma­nia wyso­kie­go tem­pa jej skar­mia­nia (24 godzi­ny po roz­wi­nię­ciu balo­tu).

Technologia pro­duk­cji sia­no­ki­szon­ki jest sto­sun­ko­wo skom­pli­ko­wa­na, wyma­ga wyso­kiej higie­ny pra­cy oraz świa­do­mo­ści, że nad czę­ścią pro­ce­sów zacho­dzą­cych w balo­cie nie ma się wpły­wu. Najogólniej mówiąc to bez­tle­no­wa fer­men­ta­cja z udzia­łem kwa­su mle­ko­we­go przy odpo­wied­nim ubi­ciu mate­ria­łu bio­lo­gicz­ne­go (zaha­mo­wa­nie roz­wo­ju orga­ni­zmów tle­no­wych i obni­że­nie ph) w gra­nicz­nie okre­ślo­nej tem­pe­ra­tu­rze (25 – 35ºC). W ramach pro­ce­sów zaki­sza­nia powsta­je tu tak­że kwas octo­wy, co do okre­ślo­nych para­me­trów jest zja­wi­skiem pozy­tyw­nym, ale w przy­pad­ku zanie­czysz­czo­ne­go mate­ria­łu bio­lo­gicz­ne­go poja­wią się tak­że bak­te­rie kwa­su masło­we­go i bak­te­rie gnil­ne oraz droż­dże lub ple­śnie. W przy­pad­ku pro­ce­sów gnil­nych poja­wia się też cha­rak­te­ry­stycz­ny zapach ace­to­nu, któ­ry auto­ma­tycz­nie powi­nien wyklu­czyć skar­mia­nie paszy i prze­zna­cze­nie balo­tu do uty­li­za­cji.

Sianokiszonka w całym okre­sie doj­rze­wa­nia powin­na być ści­śle i szczel­nie owi­nię­ta folią. Jej owi­nię­cie powin­no nastą­pić nie póź­niej niż 2 godzi­ny od wła­ści­we­go upa­ko­wa­nia bio­ma­sy. Właściwe zabez­pie­cze­nie zaki­sza­nej zie­lon­ki ogra­ni­czy roz­wój ple­śni, a co za tym idzie – ska­że­nia paszy myko­tok­sy­na­mi. Odpowiednio skła­do­wa­na, w suchym, nie­za­le­wa­nym wodą miej­scu, jest goto­wa do spo­ży­cia już po 7 – 8 tygo­dniach. O ile folia w żaden spo­sób nie zosta­nie na opa­ko­wa­niach uszko­dzo­na, zdol­ność prze­cho­wal­ni­cza wyno­si nawet oko­ło 12 mie­się­cy.

Bele cylin­drycz­ne lub pro­sto­pa­dło­ścien­ne, w któ­rych zazwy­czaj przy­go­to­wu­je się sia­no­ki­szon­kę dla koni, są bar­dzo duże. Zwolennicy jej sto­so­wa­nia wska­zu­ją, iż sen­sow­nym roz­wią­za­niem mogą tu być opa­ko­wa­nia kom­pak­to­we, o wadze 50 kg, przy­dat­ne zwłasz­cza w staj­niach, gdzie utrzy­mu­je się tyl­ko kil­ka koni. Najpoważniejszą bowiem kwe­stią osta­tecz­ne­go skar­mia­nia nią koni pozo­sta­je ter­min jej przy­dat­no­ści do spo­ży­cia po otwar­ciu opa­ko­wa­nia – bez­względ­nie zale­ca się, aby roz­pa­ko­wa­na sia­no­ki­szon­ka zosta­ła skar­mio­na w cią­gu doby. Zaleca się tak­że, aby była każ­do­ra­zo­wo pod­da­wa­na ana­li­zie bio­che­micz­nej, gdyż skut­ki skar­mia­nia paszy złej jako­ści mogą być bar­dzo groź­ne.

W przy­pad­ku sia­no­ki­szon­ki nale­ży się też liczyć z poten­cjal­nym zatru­ciem jadem kieł­ba­sia­nym, czy­li botu­li­zmem. Sianokiszonka sta­no­wi ide­al­ne śro­do­wi­sko do roz­wo­ju Clostriduim botu­li­num, a z uwa­gi na brak kon­tro­li nad pro­ce­sem, nie jeste­śmy czę­sto w sta­nie zapew­nić warun­ków utrzy­ma­nia pH sia­no­ki­szon­ki na pozio­mie poni­żej 4,6, któ­ry spo­wo­do­wał­by istot­ne ogra­ni­cze­nie moż­li­wo­ści roz­mna­ża­nia się tej bak­te­rii. Toksyna przez nią pro­du­ko­wa­na powo­du­je pora­że­nie wiot­kie mię­śni. Zarażony koń ma pro­ble­my z żuciem oraz prze­ły­ka­niem pokar­mu i szyb­ko sta­je się apa­tycz­ny. Porażeniu ule­ga­ją tak­że mię­śnie prze­wo­du pokar­mo­we­go, co pro­wa­dzi do zatrzy­ma­nia pery­stal­ty­ki oraz zale­ga­nia i w kon­se­kwen­cji do szyb­kie­go pogor­sze­nia się sta­nu konia i bar­dzo czę­sto jego śmier­ci. Należy mieć rów­nież na uwa­dze fakt, i w tym miej­scu leży naj­więk­sze ryzy­ko sia­no­ki­szon­ki, że ewen­tu­al­na obec­ność w niej tok­sy­ny botu­li­no­wej nie ma wpły­wu na więk­szość ele­men­tów oce­ny orga­no­lep­tycz­nej sia­no­ki­szon­ki. Pamiętajmy nato­miast, że Clostridium zmie­nia pro­te­iny i kwas mle­ko­wy w bio­gen­ne ami­no­kwa­sy i kwas masło­wy, któ­ry śmier­dzi. Ponieważ kwas mle­ko­wy jest bez­won­ny, to kiszon­ka powin­na zawsze przy­jem­nie pach­nieć, a zatem nie­przy­jem­ny zapach będzie zawsze ozna­ką nie­wła­ści­wej fer­men­ta­cji.

Najczęściej wymie­nia­ne zale­ty sia­no­ki­szon­ki to sma­ko­wi­tość i war­tość pokar­mo­wa oraz eko­no­mia skar­mia­nia sta­da. Jej sto­so­wa­nie jed­nak to ryzy­ko zatruć i sze­re­gu pro­ble­mów zdro­wot­nych, mogą­cych w kon­se­kwen­cji mieć nega­tyw­ny wpływ na efek­tyw­ność hodow­li. Szczególnie wów­czas, gdy przy­go­to­wa­na w dużych balo­tach, nie ma szan­sy na szyb­kie spo­ży­cie. Pamiętajmy zatem o jej wszyst­kich wadach i zale­tach decy­du­jąc się na skar­mia­nie nią koni, aby sta­no­wi­ła źró­dło war­to­ści odżyw­czej, a nie nie­bez­pie­czeń­stwo poja­wie­nia się pro­ble­mów zdro­wot­nych.

POPRZEDNIE PORADY ZNAJDZIESZ TU!

Equine NutriPlan

Print Friendly, PDF & Email
Hodowca i Jeździec