Aktualności

„Gorący” temperament czyli koń pobudliwy

30 sierpnia 2019 · Kategoria: Porady żywieniowe, ·

W świe­cie spor­tu jeź­dziec­kie­go, zarów­no wśród ama­to­rów jak i rów­nie czę­sto wśród zawo­do­wych jeźdź­ców, sto­sun­ko­wo czę­sto sły­szy się okre­śle­nie „gorą­cy koń”. Mówiąc to mamy zazwy­czaj na myśli konia „idą­ce­go moc­no do przo­du” na par­ku­rze czy w kro­sie, czę­sto ambit­ne­go i walecz­ne­go, ale rów­nie czę­sto zbyt impul­syw­ne­go i zbyt moc­no reagu­ją­ce­go na bodź­ce zewnętrz­ne. Nie jest łatwo go pro­wa­dzić, potrzeb­ne jest doświad­cze­nie (jeź­dziec z tzw. dobrą ręką), odpo­wied­nie podej­ście, cier­pli­wość i wypra­co­wa­nie sobie czę­sto wła­snej meto­dy postę­po­wa­nia. Tego typu koń będzie bar­dzo czę­sto wyma­gał indy­wi­du­al­ne­go podej­ścia, zarów­no w pra­cy tre­nin­go­wej jak i pod­czas star­tów w kon­kur­sach. Konie „gorą­ce” są czę­sto bar­dzo dobry­mi spor­tow­ca­mi, a przy­naj­mniej z dużym poten­cja­łem spor­to­wym, acz­kol­wiek ich nad­po­bu­dli­wość jest też rów­nie czę­sto trud­na dla jeźdź­ca, przy­spa­rza­jąc mu pro­ble­mów z ich pre­cy­zyj­nym pro­wa­dze­niem, zwłasz­cza w dzi­siej­szych trud­nych tech­nicz­nie par­ku­rach, gdzie bar­dzo waż­na jest pre­cy­zja w najaz­dach na prze­szko­dy, usta­wio­nych czę­sto w tzw. nie­pa­su­ją­cych odle­gło­ściach, czy inne „zagad­ki” par­ku­ro­we. Koń taki musi być „w ręce” – jezd­ny, posłusz­ny i skon­cen­tro­wa­ny na tym, cze­go ocze­ku­je od nie­go jeź­dziec. Przy „gorą­cym” koniu może być to trud­ne i wyma­ga od jeźdź­ca doświad­cze­nia, wyczu­cia i pro­fe­sjo­na­li­zmu. Przypomnijmy jed­no­cze­śnie, że nie powin­no się też utoż­sa­miać „gorą­ce­go” konia z koniem stra­chli­wym czy bojaź­li­wym. Są to już nie­co inne cechy cha­rak­te­ru, któ­re nie są bez­po­śred­nio zwią­za­ne z pobu­dli­wym tem­pe­ra­men­tem, wyczy­no­wym zacię­ciem i ambi­cją.

Pisząc już w tym roku o żywie­niu koni wyczy­no­wych wspo­mi­na­li­śmy, iż z per­spek­ty­wy suple­men­ta­cji  konie spor­to­we w zasa­dzie wszyst­kich dys­cy­plin jeź­dziec­kich to przede wszyst­kim wydaj­ność, stres wyczy­nu oraz ryzy­ko ura­zu, a pra­wi­dło­we żywie­nie to odpo­wied­nia daw­ka wszyst­kich skład­ni­ków odżyw­czych, wła­ści­we dla dane­go konia źró­dło ener­gii i uzu­peł­nie­nie jonów elek­tro­li­to­wych. Dodatkowa pre­wen­cja to wspar­cie przy dużych obcią­że­niach ogól­nie poję­te­go apa­ra­tu ruchu – funk­cjo­no­wa­nia sta­wów, wię­za­deł i ścię­gien oraz rege­ne­ra­cja włó­kien mię­śnio­wych.

Wskazywaliśmy tak­że na potrze­bę u nie­któ­rych koni popra­wy kon­cen­tra­cji pod­czas pra­cy, uspo­ko­je­nia, zła­go­dze­nia stre­su czy zwięk­sze­nia odpor­no­ści na oddzia­ły­wa­nie nie­ko­rzyst­nych warun­ków śro­do­wi­sko­wych. Dla konia pobu­dli­we­go istot­ną rolę w tego typu przy­pad­kach odgry­wa magnez, o roli któ­re­go rów­nież już pisa­li­śmy. Jako bowiem kofak­tor akty­wu­ją­cy całą gru­pę enzy­mów istot­nych dla prze­mian w tkan­ce ner­wo­wej i mię­śnio­wej, peł­ni on waż­ną funk­cję w suple­men­ta­cji koni użyt­ko­wa­nych w spo­rcie, któ­re sta­no­wią gru­pę szcze­gól­nie podat­ną na stres, prze­mę­cze­nie i infek­cje oraz w die­cie któ­rych sto­sun­ko­wo czę­sto wystę­pu­je jego defi­cyt. To wła­śnie magnez, naj­le­piej poda­ny w dobrze przy­swa­jal­nej przez orga­nizm orga­nicz­nej for­mie, wspo­ma­ga uzy­ska­nie lep­szej kon­cen­tra­cji, zmniej­sza pobu­dli­wość i roz­draż­nie­nie. Przy oka­zji jest pier­wiast­kiem bar­dzo istot­nym w przy­pad­ku podat­no­ści orga­ni­zmu na cho­ro­by meta­bo­licz­ne czy scho­rze­nia ukła­du mię­śnio­we­go, wspie­ra­jąc rege­ne­ra­cję komó­rek mię­śnio­wych, zwłasz­cza po inten­syw­nych tre­nin­gach i star­tach w zawo­dach. Przy jego dłu­żej utrzy­mu­ją­cym się defi­cy­cie w die­cie, zwłasz­cza koni wyczy­no­wych, w wie­lu wypad­kach widzi­my ich nad­mier­ną pobu­dli­wość, bóle mię­śni, drgaw­ki, wzmo­żo­ne poce­nie się i spa­dek sił. Jak zawsze oczy­wi­ście nad­mia­ro­wa suple­men­ta­cja tak­że nie jest wska­za­na – w tym wypad­ku może zakłó­cać pro­ce­sy tra­wien­ne i meta­bo­lizm.

Abstrahując od ras, wśród któ­rych zda­rza­ją się te uzna­wa­ne za bar­dzo wraż­li­we na oto­cze­nie, poziom stre­su i poten­cjal­nie die­tę, nie­któ­re konie mają więk­sze pro­ble­my beha­wio­ral­ne (ner­wo­wość, pobu­dli­wość) od innych. Częściowo za tego typu sytu­acje obwi­nia się poziom cukru i glu­ko­zy, obja­wia­ją­ce się w okre­ślo­nych stę­że­niach we krwi, i nad­mier­ną zada­wa­ną w paszy ener­gię.

Zarządzanie pozio­mem ener­gii, podob­nie jak pozio­mem glu­ko­zy we krwi, w przy­pad­ku koni zdro­wych jest dzi­siaj abso­lut­nie ste­ro­wal­ne. Kalorie to ener­gia, zarów­no ta byto­wa jak i zapew­nia­ją­ca zdol­ność do wyko­ny­wa­nia pra­cy. Prawie wszyst­kie pasze jako mie­szan­ki węglo­wo­da­nów pro­stych i zło­żo­nych, tłusz­czów oraz biał­ka to źró­dło ener­gii dla orga­ni­zmu, przy czym za wzrost stę­że­nia glu­ko­zy we krwi odpo­wie­dzial­ne pozo­sta­ją przede wszyst­kim węglo­wo­da­ny pro­ste i coraz czę­ściej uzna­je się je za wino­waj­cę wie­lu pro­ble­mów koń­skich. Z dru­giej jed­nak stro­ny nale­ży pamię­tać, że choć  boga­ta w skro­bię pasza pod­no­si poziom glu­ko­zy we krwi, to rów­no­le­gle prze­bie­ga w orga­ni­zmie pro­ces uwal­nia­nia z trzust­ki insu­li­ny, któ­ra sku­tecz­nie zmniej­sza stę­że­nie glu­ko­zy z powro­tem do nor­mal­ne­go pozio­mu. Jeżeli więc w zada­wa­niu paszy ener­ge­tycz­nej zdro­we­mu konio­wi zacho­wa­my umiar i roz­są­dek oraz zasto­su­je­my się do zale­ceń żywie­niow­ca, nie powin­no docho­dzić do żad­nych zdro­wot­nych zabu­rzeń. Jeżeli jed­nak mamy do czy­nie­nia z koń­mi fak­tycz­nie reagu­ją­cy­mi nad­po­bu­dli­wo­ścią na daw­ki paszy wyso­ko­ener­ge­tycz­nej (mimo wyko­ny­wa­nia regu­lar­nej pra­cy i zapew­nie­nia im odpo­wied­niej daw­ki ruchu), ich żywie­nie będzie zawsze wyma­ga­ło dodat­ko­wej uwa­gi i spe­cjal­nej die­ty – o niż­szej zawar­to­ści cukru oraz ze sta­łym, swo­bod­nym dostę­pem do dobrej jako­ści sia­na (co powin­no być stan­dar­dem w żywie­niu wszyst­kich koni, ale szcze­gól­nie istot­ne jest przy tych z pro­ble­ma­mi zdro­wot­ny­mi i beha­wio­ral­ny­mi). Pasze komer­cyj­ne, któ­re są sprze­da­wa­ne jako ubo­gie w skro­bię, powin­ny zawie­rać mniej niż 15% węglo­wo­da­nów nie­struk­tu­ral­nych (NSC), cho­ciaż nie ma praw­ne­go wymo­gu umiesz­cza­nia tych infor­ma­cji na ety­kie­cie paszo­wej, ani też nie ma ofi­cjal­nej defi­ni­cji jakim fak­tycz­nie pozio­mem węglo­wo­da­nów nie­struk­tu­ral­nych powin­na cha­rak­te­ry­zo­wać się pasza o „niskim NSC”. Tak więc zawar­tość NSC<15% dla paszy nazy­wa­nej nisko­cu­kro­wą to tyl­ko suge­ro­wa­na przez żywie­niow­ców umow­na war­tość. Tego rodza­ju komer­cyj­ne mie­szan­ki mają zwy­kle wyso­ką zawar­tość tłusz­czu (> 8 – 10% tłusz­czu) i wyso­ką zawar­tość błon­ni­ka (> 16% błon­ni­ka).

W zadba­niu o kom­fort pobu­dli­we­go konia nie ma zło­tych stan­dar­dów ani algo­ryt­mów, do któ­rych mogli­by­śmy się jed­no­znacz­nie odwo­ły­wać. Znawcy tema­tu kła­dą nacisk na odpo­wied­nie żywie­nie, regu­lar­ność posił­ków i zmniej­sze­nie stre­su. My rów­nież pisa­li­śmy swe­go cza­su o zale­ce­niach doty­czą­cych spo­so­bu kar­mie­nia – mniej a czę­ściej oraz regu­lar­nie, wska­zu­jąc jed­no­cze­śnie, iż w przy­pad­ku wyso­kie­go spor­tu aku­rat regu­ła regu­lar­no­ści jest trud­na do zacho­wa­nia. Ważne jest jed­nak, aby wziąć pod uwa­gę czas kar­mie­nia zwią­za­ny z tre­nin­giem i uni­kać skar­mia­nia powo­du­ją­ce­go tre­ning na „szczy­cie” szczy­tu glu­ko­zy. W uspo­ko­je­niu konia pobu­dli­we­go i skon­cen­tro­wa­niu go na zada­niach, któ­re wyma­ga od nie­go jeź­dziec, słu­żyć ma tak­że odpo­wied­ni tre­ning – więk­szość tre­ne­rów uzna­je tak­ty­kę tre­nin­go­wą za bar­dzo istot­ną i dosto­so­wu­je ją odpo­wied­nio do indy­wi­du­al­nych potrzeb i cech konia. Często jed­nak pomi­mo tych sta­rań (pra­wi­dło­we żywie­nie i zin­dy­wi­du­ali­zo­wa­ny tre­ning) wła­ści­cie­lom lub jeźdź­com pozo­sta­je po pro­stu eks­pe­ry­men­to­wa­nie i uważ­na obser­wa­cja zacho­wań konia.

Skupiając się tyl­ko na suple­men­ta­cji wie­my dosko­na­le, iż pre­pa­ra­ty skła­da­ją­ce się z wita­min, makro- i mikro­ele­men­tów oraz ziół mogą czę­sto pomóc w roz­wią­za­niu pro­ble­mów z defi­cy­ta­mi mineralno-witaminowymi, ale nie­ko­niecz­nie pomo­gą w osią­gnie­ciu sta­nu spo­ko­ju i rów­no­wa­gi konia nad­po­bu­dli­we­go. Większość dostęp­nych suple­men­tów uspo­ka­ja­ją­cych jest w tym zakre­sie albo mało sku­tecz­na, albo po pro­stu gasi nam konia, któ­ry oka­zu­je się wpraw­dzie mniej „elek­trycz­ny”, ale przy oka­zji sta­je się oso­wia­ły i nie­chęt­ny do pra­cy.

Najczęściej wspo­mi­na­nym w lite­ra­tu­rze natu­ral­nym „uspo­ka­ja­czem” jest rumia­nek, któ­re­go susz jest czę­sto wyko­rzy­sty­wa­ny do celów lecz­ni­czych. Zawiera sto­sun­ko­wo duże ilo­ści sub­stan­cji zwa­nej api­ge­ni­ną, natu­ral­nie zmniej­sza­ją­cej uczu­cie lęku i zapew­nia­ją­cej efekt uspo­ka­ja­ją­cy. Przy oka­zji war­to pamię­tać tak­że, że rumia­nek ma rów­nież cechy prze­ciw­za­pal­ne i prze­ciw­bie­gun­ko­we.

Niektóre źró­dła przy­wo­łu­ją tak­że zbli­żo­ne do rumian­ku (co do jego cha­rak­te­ru) wła­ści­wo­ści tau­ry­ny. Aminokwas ten jest rekla­mo­wa­ny przez per­spek­ty­wę róż­no­ra­kich  korzy­ści zdro­wot­nych, od utra­ty wagi, przez wyso­ką aktyw­ność prze­ciw­u­tle­nia­ją­cą, aż po pomoc w łago­dze­niu bólu mię­śni.  Ma poma­gać w roz­ła­do­wa­niu lęków i przy­go­to­wy­wać do zmie­rze­nia się z nowy­mi, nie­zna­ny­mi sytu­acja­mi. Literatura przy­ta­cza w tym miej­scu bada­nia na myszach, któ­rych suple­men­ta­cja pozwa­la­ła na skon­cen­tro­wa­niu się na sta­wia­nych im zada­niach w obec­no­ści zakłó­ceń zewnętrz­nych. Choć zdol­ność tau­ry­ny do popra­wy kon­cen­tra­cji jest rów­nież powo­dem, dla któ­re­go jest ona czę­stym skład­ni­kiem napo­jów ener­ge­tycz­nych dla ludzi, badań nauko­wych doty­czą­cych suple­men­ta­cji nią koni prak­tycz­nie nie ma.

Drugim ami­no­kwa­sem zale­ca­nym przez żywie­niow­ców dla koni pobu­dli­wych jest tryp­to­fan (ety­kie­to­wy L‑tryptofan). Jest to ami­no­kwas z gru­py ami­no­kwa­sów egzo­gen­nych, któ­rych orga­nizm konia nie potra­fi samo­dziel­nie syn­te­zo­wać i któ­ry musi być mu dostar­czo­ny w skład­ni­kach codzien­nej die­ty. Jego rola w orga­ni­zmie jest zwią­za­na z  funk­cja­mi poznaw­czy­mi, a tak­że – poprzez cały skom­pli­ko­wa­ny szlak zależ­no­ści – z wystę­po­wa­niem poczu­cia syto­ści zwie­rzę­cia, bez­po­śred­nio wpły­wa­jąc na odbiór i per­cep­cję warun­ków byto­wych i zacho­wa­nie. Suplementację tryp­to­fa­nem zale­ca się w przy­pad­kach koni nad­mier­nie pobu­dli­wych i  ner­wo­wych. Występuje on w zwięk­szo­nych ilo­ściach w nie­któ­rych wodo­ro­stach i pokrzy­wie, któ­ra jest kolej­nym zio­łem wystę­pu­ją­cym w róż­nych suple­men­tach uspo­ka­ja­ją­cych dla koni. Pokrzywa może rów­nież pomóc w łago­dze­niu sta­nów zapal­nych, co jest waż­ne dla koni w cią­głym i inten­syw­nym tre­nin­gu.

Tiamina nato­miast (wita­mi­na B1, któ­rej zwie­rzę­ta nie potra­fią syn­te­zo­wać) to nauko­wo udo­wod­nio­ny wpływ na funk­cjo­no­wa­nie neu­ro­nów. Jej brak w orga­ni­zmie może powo­do­wać róż­ne obja­wy, w tym obrzę­ki i osła­bie­nie mię­śni, nie­wy­dol­ność ukła­du sercowo-naczyniowego i utra­tę masy cia­ła. Literatura przy­wo­łu­je tak­że cięż­kie obja­wy ner­wo­we, sła­bą koor­dy­na­cję mię­śni, nie­wy­ja­śnio­ne bóle i nie­wy­dol­ność umy­sło­wą.

Ostatnim związ­kiem inte­re­su­ją­cym z punk­tu widze­nia nutra­ceu­tycz­ne­go, cho­ciaż nie­czę­sto wystę­pu­ją­cym w suple­men­tach dla koni z pro­ble­mem pobu­dli­wo­ści, jest ino­zy­tol – jed­na z mniej zna­nych wita­min z gru­py B, zwa­ny rów­nież wita­mi­ną B8. Aktualna wie­dza na temat tego związ­ku doty­czy jego kry­tycz­nej roli w prze­sy­ła­niu impul­sów komór­ko­wych, szcze­gól­nie na pozio­mie tkan­ki mózgo­wej i rdze­nia krę­go­we­go. W suple­men­ta­cji ludz­kiej jest uzna­wa­ny za zwią­zek wyso­ce sku­tecz­ny w lecze­niu zabu­rzeń psy­chicz­nych u ludzi, takich jak sta­ny lęko­we, zabu­rze­nia obsesyjno-kompulsywne i depre­sja. Nie do koń­ca są jed­nak pozna­ne skut­ki ubocz­ne jego sto­so­wa­nia. Z uwa­gi na bar­dzo ubo­gą lite­ra­tu­rę doty­czą­cą badań wpły­wu tego związ­ku na zacho­wa­nia koni, nie jeste­śmy w sta­nie podać na jego temat żad­nych fak­tów.

Oczywiście w suple­men­ta­cji nad­po­bu­dli­wych koni zna­czą­cą rolę odgry­wa magnez, ale o tym ele­men­cie die­ty spo­ro już zosta­ło powie­dzia­ne. Natomiast skład­ni­ki takie­go rodza­ju jak wale­ria­na, któ­ra ma wła­ści­wo­ści uspo­ka­ja­ją­ce orga­nizm ludz­ki, zmniej­sza­jąc aktyw­ność ośrod­ko­we­go ukła­du ner­wo­we­go, pomi­ja­my cał­ko­wi­cie. Fakt jej oddzia­ły­wa­nia  pozo­sta­je nie potwier­dzo­ny w żad­nym stop­niu na konio­wa­tych, a dodat­ko­wo tego typu sub­stan­cje są trak­to­wa­ne jako dopin­go­we i mogą okre­so­wo wyklu­czyć konia z rywa­li­za­cji spor­to­wej.

Wspominając o suple­men­ta­cji, nie spo­sób oczy­wi­ście nie przy­po­mnieć o poten­cjal­nym przedaw­ko­wa­niu. O ile coś jest roz­pusz­czal­ne w wodzie (np. wita­mi­ny z gru­py B), jego poten­cjal­ny nad­miar zosta­nie wyda­lo­ny z moczem. Nie wszyst­kie jed­nak skład­ni­ki suple­men­tów mają tego typu wła­ści­wo­ści, a kwe­stia umia­ru i daw­ko­wa­nia uza­leż­nio­ne­go od fak­tycz­ne­go zapo­trze­bo­wa­nia orga­ni­zmu zwią­za­na jest w spo­sób bez­po­śred­ni z poten­cjal­ną tok­sycz­no­ścią wyni­ka­ją­cą z przedaw­ko­wa­nia.

Właściwa pra­ca z koniem nad­po­bu­dli­wym i dopa­so­wa­ne do potrzeb żywie­nie to jed­nak jesz­cze nie wszyst­ko. Konie o bar­dziej wraż­li­wym tem­pe­ra­men­cie mogą być sto­sun­ko­wo czę­ściej nara­żo­ne na roz­wój pro­ble­mów beha­wio­ral­nych. Dlatego beha­wio­ry­ści koń­scy wska­zu­ją na koniecz­ność zapew­nie­nia takim koniom cza­so­chłon­ne­go dodat­ko­we­go zaję­cia (cho­ciaż­by sta­ły, swo­bod­ny dostęp do sia­na lub umiesz­cze­nie sia­na w siat­ce, wydłu­ża­ją­ce okres jego prze­żu­wa­nia i tym samym wypeł­nia­ją­ce koniom „wol­ny czas”) oraz na koniecz­ność wypeł­nia­nia przez konie funk­cji stad­nych, zapew­nie­nie im kon­tak­tu z rówie­śni­ka­mi oraz jak naj­więk­szej daw­ki ruchu.

Nie bez zna­cze­nia pozo­sta­je tak­że fakt, iż konie „gorą­ce” – pra­cu­ją­ce naj­czę­ściej w spo­rcie, przy okre­ślo­nej daw­ce stre­su – pozo­sta­ją czę­sto koń­mi z wrzo­da­mi ukła­du pokar­mo­we­go lub co naj­mniej nad­żer­ka­mi. Dbając o ich kom­fort pamię­tać powin­ni­śmy o die­cie i suple­men­ta­cji wspie­ra­ją­cej łago­dze­nie nad­kwa­so­ty i sta­nów zapal­nych prze­wo­du pokar­mo­we­go.

Zachowanie konia to war­tość wyni­ko­wa jego instynk­tu, gene­ty­ki, śro­do­wi­ska, zdro­wia i kom­for­tu warun­ków byto­wych. W warun­kach zwie­rząt trzy­ma­nych w staj­niach jest to war­tość bar­dzo odmien­na od warun­ków natu­ral­nych, w któ­rych żucie traw na bez­kre­snych łąkach zaj­mo­wa­ło im kil­ka­na­ście godzin dzien­nie. Koniom „gorą­cym” czy „elek­trycz­nym” powin­ni­śmy zatem zapew­nić naj­lep­sze z moż­li­wych „sta­jen­ne” warun­ki byto­wa­nia, odpo­wied­nio dopa­so­wa­ne do ich moż­li­wo­ści wyzwa­nia oraz cier­pli­wość dla ich zacho­wań w pra­cy i tre­nin­gu. Tylko wów­czas mamy szan­sę na peł­ne wyko­rzy­sta­nie umie­jęt­no­ści i cha­rak­te­ru konia „gorą­ce­go”, co w spo­rcie jest nie­ma­łą sztu­ką. Doświadczenie uczy, że odpo­wied­nia pra­ca z takim koniem, ale tak­że odpo­wied­nie wspar­cie żywie­nio­we czę­sto może prze­kształ­cić ner­wo­we­go i pobu­dli­we­go konia w zdo­by­wa­ją­ce­go naj­wyż­sze lau­ry zawod­ni­ka.

Tekst: Anna Pięta

Zapraszamy do zapi­sa­nia się na spe­cjal­ną listę NewsletteraPoradami żywie­nio­wy­mi!

WSZYSTKIE PORADY ZNAJDZIESZ TU!

Equine NutriPlan - Clinic Formula

Hodowca i Jeździec