Aktualności

Warto wracać do przeszłości… Historia Via Vitae raz jeszcze

23 lipca 2020 · Kategoria: Pocztówki z przeszłości, · Rasa:

Rozmowa czy korespondencja elektroniczna z Jarosławem Wierzchowskim to dla mnie przyjemność. Nie tylko jest osobą kulturalną, pogodną, ale także merytoryczną i konkretną. Kilka razy rozmawialiśmy na temat cyklu Pocztówki z przeszłości zamieszczonego na stronie www.pzhk.pl

Zdjęcia są ważne, pokazują nie tylko upływ czasu, ale także zatrzymują w pamięci i przywracają dawne historie i to jest cel naszego cyklu.

Poniżej publikujemy list od pana Jarosława dotyczący zdjęć z Pocztówek z przeszłości. Jednocześnie dodam, że podczas jednej z naszych rozmów usłyszałam ważną historycznie informację a dotycząca siwego og. Sekt x wlkp ur. 1960 (Rumian x – Sekta x brdbg. / Senator I), hodowli SK Posadowo. Jego zdjęcie podpisałam jako wałach, a był to ogier oraz jak wspomina pan Jarosław – „został wybrakowany jako… nieprzydatny do hodowli, ponieważ reprezentował typ sportowy” (sic!). Dla przypomnienia dodam, że pod swoim stałym jeźdźcem Marianem Kowalczykiem 5 razy Sekt zdobył tytuł mistrza Polski w ujeżdżeniu.

Poniżej mejl otrzymany od pana Jarosława, a dotyczący słynnej klaczy pełnej krwi Via Vitae kaszt., ur. 1960 (Dar es Salam – Via Aquia / Aquino), hod. SK Kozienice, która pod koniec lat 60-tych oraz 70-tych była jednym z polskich słynnych koni skokowych, a jej zdjęcie było prezentowane w Pocztówkach.

Pani Aniu, dobry wieczór

Najpierw zdjęcia.

Na koniu z numerem 72 skacze J. Kowalczyk, pani nad pijanym oxerem to Gosia Żebrowska (koń ma te same odmiany co na zdjęciu z Bronzem).

Teraz historia Via Vitae.

Jak wiadomo biegała słabo i tylko jeden sezon. Po powrocie do stadniny z racji jej budowy i słabych wyników na torze została wybrakowana i skierowana na rzeź. Załadowano ją do samochodu, który zepsuł się w bramie kozienickiej stadniny. Klacz wyładowano. Po paru dniach wysłano ją z kowalem na piechotę do rzeźni (samochód dalej był w naprawie). Kowalowi nie dano siodła, ponieważ nie potrafił jeździć. Po paru kilometrach postanowił jednak dosiąść klaczy – ze sznurka zrobił strzemiona i wgramolił się na Via Vitae (z tego powodu do końca życia miała na grzbiecie pamiątkę w postaci białych włosów) i tak dotarł do rzeźni. Na miejscu okazało się, że rzeźnia była zamknięta z powodu remontu, więc wrócił na klaczy do stadniny. Wówczas major Fabrycy uprosił dyrektora, aby oddał ją do stadninowej… szkółki. W ten sposób rozpoczęła się kariera klaczy Via Vitae. Pamiętam jak w 1969 roku skoczyła w Olsztynie 2,20 cm. Również wspominam, jak pan Wiesław Dziadczyk opowiadał nam o tym skoku podczas zawodów w Pińczowie, a nasze małoletnie umysły chłonęły każde jego słowo. Wciąż mam w pamięci jej skoki – ekonomiczne, często z uszami do tyłu. Tak, to był koń o nazwie z wielkiej litery.

Via Vitae została jednak w końcu matką. Miała co prawda kłopoty z zajściem w ciążę (podobno nie pasowały jej ogiery), aż połączyła się w końcu z bodaj Czubczykiem xx (sportowcem A. Bobera) i z tego związku przyszedł na świat pożyteczny koń sportowy Viaczyk xx, na którym Jarek Płatos jechał Puchar Świata.

Pozdrawiam
Jarek Wierzchowski

Warto wracać do przeszłości, by lepiej być przygotowanym na przyszłość.

Anna Cuber

Hodowca i Jeździec