Aktualności

Warto wracać do przeszłości… O koniach małopolskich vel angloarabskich, głównie z Janowa Podlaskiego

3 lipca 2020 · Kategoria: Pocztówki z przeszłości, · Rasa: ,

Za dwa tygodnie odbędzie się XIII Narodowy Młodzieżowy Czempionat Koni Rasy Małopolskiej. Mając do dyspozycji kolejną serię zdjęć, tym razem klaczy małopolskich oraz kilku ogierów głównie z Janowa Podlaskiego z lat 40 i 50-tych, warto „pochylić” się nad tą rasą, a także stadniną. Dla miłośników koni małopolskich w jednym folderze zebranych zostało ponad 55 zdjęć! Wśród tych archiwalnych fotografii można zobaczyć wiele klaczy hodowlanych, które założyły cenne linie w tej stadninie.

Warto zwrócić uwagę nie tylko na typ prezentowanych na zdjęciach koni, ich cechy budowy (porównać ze współczesnym modelem rasowy czy własnym wyobrażeniem koni tej rasy), ale także zobaczyć jakie powinny być profesjonalne zdjęcia hodowlane w pozycji stój. Autorem większości jest znany artysta fotograf Marian Gadzalski, który w czasach socjalistycznych fotografował z wyczuciem i miłością konie czystej krwi arabskiej.

Powstanie rasy i początki SK Janów Podlaski

W roku 1962 po raz pierwszy użyto w Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa (a więc oficjalnie) określenia konie rasy małopolskiej. W tamtych latach na konia małopolskiego składały się odmiany: kielecka, lubelska, dąbrowsko-tarnowska (wytworzona pod wpływem gidranów) i sądecka (gł. z SK Stubno, przedstawicielem jest ogier Feddan z rodu Furioso-Przedświt) oraz konie angloarabskie hodowane w SK Pruchna, później Ochaby. Ogiery z Janowa ukształtowały konie kieleckie i lubelskie. W prezentowanym zestawie zdjęć typem lubelskim jest ogier urodzony w 1957 roku o nazwie Czatownik xo, po Equator xo.

Pod koniec 1979 roku hodowla małopolska dysponowała 700 ogierami i ponad 6.000 klaczy, w tym 450 sztuk zgromadzono w stadninach państwowych.

„Polskie Konie Wierzchowe” – Jerzy Chachuła, Wanda Bucholc-Ferensten).

Stadnina Koni w Janowie Podlaskim jest najstarszą w Polsce. To tradycja i wskaźnik naszych aspiracji hodowlanych, do niedawna aspiracji zaspokojonych – na pewno w przypadku koni czystej krwi arabskiej. W 1816 roku car Aleksander zatwierdził projekt stada ogierów i stadniny koni w Królestwie Kongresowym, rok później sprowadzono z Rosji 55 klaczy i 100 ogierów. To był początek państwowej stadniny i stada ogierów w Janowie Podlaskim. Jak pisze J. Chachuła i W. Bucholc-Ferenstein w „Polskich Koniach Wierzchowych”:

(…) skład rasowy był bardzo zróżnicowany, ogiery angielskie, arabskie, perskie, tureckie, a klacze duńskie, angielskie, meklemburskie.

W 1901 roku większość klaczy była wysokiej półkrwi, a etat klaczy matek wynosił – bagatela 100 sztuk. Dwa lata przed II wojną światową w Janowie Podlaskim uruchomiono zakład treningowy dla ogierów, których potomstwo miało sprawdzać się jako konie remontowe dla polskiej kawalerii. Młode ogiery w wieku 2,5 roku przechodziły 11 miesięczny trening zakończony 3 dniową próbą dzielności na podobieństwo prób przeprowadzanych w Prusach Wschodnich dla koni trakeńskich i wschodniopruskich w Zwion. W dzisiejszych czasach aż trudno uwierzyć, że odbywały się tak ciężkie próby:

(…) pierwszego dnia ogier pokonywał bieg na przełaj na dystansie 10 km, drugiego powtarzał ten dystans. Trzeci dzień to identyczny bieg, ale już na dystansie 13 km, aby po 15 minutach każdy ogier pokonywał kolejne 5 km. w biegu myśliwskim

„Polskie Konie Wierzchowe – J. Chachuła, W. Bucholc-Ferenstein

Andrzej Krzyształowicz (KP 4/1977) wieloletni dyrektor Janowa oraz współtwórca jej arabskiej potęgi opowiadał, tak o dziale półkrwi:

(…) w stadninie janowskiej dział półkrwi powstał po zakończeniu I wojny światowej. Początek dały klacze i ogiery pochodzące z b. stadnin austriacko-węgierskich, głównie z rodów Schagya (w większości), Dahoman, Amurath. Były to konie półkrwi arabskiej, suche, w miarę urodziwe, prawidłowe, mocne i wytrzymałe. Klacze te w okresie międzywojennym kryto dobrymi ogierami pełnej krwi (Fils du Vent, Morganatic, Mości Książe czy Manoton).

W fascynującym artykule pt.: „Rok 1939 w janowskiej stadninie” (KP 4 (104) 1989) wspomina:

(…) ze stadniną dość luźno związane było gospodarstwo rolne tzw. Wygoda, które na rzecz stadniny produkowało siano, owies (niewiele) i marchew, jak również utrzymywało tartak, a przy nim małą elektrownię i cegielnię na potrzeby własne.

Czyli w tamtym czasie stadniny to niemal kombinaty wielofunkcyjne. Kontynuując:

(…) rok 1939 przyniósł zagładę 90% pogłowia janowskich koni. Ale w okresie wojennym dział półkrwi został zasilony klaczami półkrwi arabskiej z Jugosławii. Opisane zostały jako – szlachetne, urodziwe, suche, nieco drobne. Wiosną 1946 roku do Janowa skierowano 35 klaczy półkrwi arabskiej z Babolnej, które w ostatniej fazie wojny znalazły się w Niemczech zachodnich i były przeznaczone do produkcji szczepionek.

Ówczesny cel hodowlany to: utrzymanie typu, urody, suchości tkanki, wydatnego ruchu i zdolności do pracy w zaprzęgu. Czyli…

(…) hodowla koni półkrwi angloarabskiej w typie zaprzęgowym.

W miarę możliwości bez domieszki innych ras.

Lata 60-te i 70-te

Lata 60-te to kolejna zmiana typu koni janowskich. Wzrost motoryzacji, mechanizacji a także eksportu koni wierzchowych spowodował konieczność uzyskania konia przydatnego i do zaprzęgu, i… pod siodło. Obecnie z perspektywy czasu wiadomo, że taka wielorakość celów w hodowli koni nie przyniesie wybitnych rezultatów. A jednak kilka koni z SK Janów Podlaski okazało się wyjątkowymi pod względem sportowym. W zestawie zdjęć jest klacz z księgi głównej o nazwie Artemiza xo (Equator xo – Artemis o) o dobrze wyprofilowanej szyi, zaokrąglonej potylicy, ładnej głowie, generalnie proporcjonalnej budowie, ale na krótkiej nodze, porównując do współczesnego wzorca półkrwi. I ta niepozorna janowska klacz, po pełnej krwi ogierze Eros, dała słynnego wałacha Artemor ur. w 1969 roku. Ten koń to polska legenda sportowa – pod Janem Kowalczykiem zdobył złoty medal olimpijski w Moskwie. Ale sceptyk może rzec, że nie było w Moskwie konkurencji itd, itd. Na potwierdzenie tezy, że konie małopolskie mają wielkie serce sportowe i są waleczne, niech posłuży informacja, że Artemor zdobył 85 razy miejsca od 1 do 6 w konkursach od klasy C i wyżej (sic!). Para Kowalczyk/Artemor startowali także w ekipie w Aachen w roku 1979 i w konkursie rozgrywanym w tej mekkce sportów jeździeckich zajęli 2 miejsce. W tym samym roku wygrali MP Seniorów, a w latach późniejszych startowali w ekipie na CSIO w Bratysławie, Olsztynie, Lucernie i Rzymie. Jest pierwszym polskim koniem, który zdobył złoty medal olimpijski w klasyfikacji indywidualnej.

Na prezentowanych zdjęciach figuruje także urodziwa Plajta xo, która pokryta wspomnianym już ogierem Czatownik urodziła kl. Placenta, której córka Placówka xo (po Tunis o) z ogierem Ermitaż dała wałacha Plankton xo ur. 1982. Startował on głównie pod Grzegorzem Kubiakiem i był w reprezentacji polskiej m.in. na CSIO w Gerze, gdzie nasza ekipa zajęła IV miejsce, a w Kiskunhalas w Pucharze Narodów zajęli ind. 10 miejsce a zespołowo 2. Wspominając konie z Janowa nie sposób nie wymienić siwego ogiera Plon xo ur. 1961 (Błyszcz xo – Plomba xo / Pelikan xo). Ogier ten ZT ukończył z wynikiem wybitnym, zdobył tytuł MP Juniorów w Sopocie w roku 1967, a także wygrał konkurs kwalifikacyjny podczas ME Juniorów, a w roku następnym startował w polskiej ekipie na CHIO w. Dosiadany był wtedy przez Andrzeja Matławskiego. Plon był ogierem w PSO Gniezno, a po karierze w 1975 stanowił w SK Racot.

Czasy współczesne

Trzeba nadmienić, że państwowy Janów Podlaski (jako jedna z niewielu takich jednostek) za czasów dyrektorowania p. Marka Treli, nawiązała współpracę z zawodnikami WKKW – Pawłem Spisakiem oraz Martą Dziak-Gerlicz. Otrzymywali do sprawdzenia i w trening młode konie półkrwi angloarabskiej hodowli tej stadniny. Małopolski, rodem z Janowa Vacat JP ur. 2000 (Veritas xo – Valagia xx / Chiavari) przez lata był podstawowym koniem Marty Dziak-Gerlicz. Wspólnie startowali na Mistrzostwach Świata Młodych Koni oraz Jeździeckich Mistrzostwach Świata w Caen. Do największych sukcesów tej pary należy 3 miejsce wywalczone podczas Strzegom Horse Trials na zawodach CCI*** w 2014 roku.

Myśląc o rasie małopolskiej nie sposób zapomnieć słów autorytetu sportowego, olimpijczyka, byłego polskiego trenera kadry skoków, właściciela stadniny koni sportowych Drei W Stud Farm – Rudigera Wassibauera. Nie raz i nie dwa mówił, że połączenia klaczy małopolskich z ogierami wywodzącymi się ze współczesnych linii skokowych dają waleczne potomstwo, które sprosta dzisiejszym wymaganiom sportowym.

Galeria – klacze

Galeria – ogiery

Jak już wspominaliśmy – nie wszystkie zdjęcia są podpisane. Czasem nie wiadomo jaki koń albo jaki jeździec widnieje na fotografii. Jeżeli ktoś z Was jest pewien, jakiego konia przedstawia zdjęcie lub kto go dosiada to proszę o informację na adres: cuber@pzhk.pl

Kto trafnie odgadnie nazwę konia lub zawodnika na minimum 3 zdjęciach (z dowolnego cyklu) to otrzyma roczną prenumeratę „Hodowcy i Jeźdźca” lub bardzo wartością książkę o eksterierze i użytkowości konia sportowego „Koń KWPN – selekcja do wyczynu” wydaną przez Polski Związek Hodowców Koni.

Czekamy na Wasze typy! Sięgnijcie do starych numerów Konia Polskiego, zapytajcie starszych kolegów.

Warto wracać do przeszłości, by lepiej być przygotowanym na przyszłość.

Anna Cuber

Zainteresowanym tym tematem przypominamy, że uruchomiliśmy oddzielny Newsletter, specjalnie dla kategorii „Pocztówki z przeszłości”.

Hodowca i Jeździec